wtorek, 22 lutego 2011

Droga...

Czasem masz wrażenie, że ścieżka, którą sobie obrałem i którą się poruszam jest tą właściwą. Gdy na tej drodze spotykasz kogoś i stajecie na chwilę by porozmawiać mam to samo wrażenie, że jest ok, że tak musi być. Opieram się na chwilę o drogowskaz, niby nic, przekręca się pod naporem siły ale nie zauważam tego. Ruszamy dalej i nagle okazuje się, że ta druga osobą czegoś szuka. Znak, który przekręciłem był jej drogowskazem, ważnym znakiem na jej drodze. Zaczynają się schody. Bo nie tak miało być, ta ścieżka miała być właściwa, idealna, a tu chwila nieuwagi i psujesz porządek innego wędrowca. Przy okazji dowiadujesz się, że nie jesteś tylko zwykłym pielgrzymem. Dla kogoś innego jesteś przewodnikiem i mentorem. W tym samym momencie przekręca się kilka światów, niby przez przypadek a jednak ktoś to tak zaplanował abyś skupił się bardziej na krokach, które stawiasz, rozejrzał się uważniej wokół czy nie zasłaniasz komuś drogowskazu i czy sam się nim nie stajesz. W tej chwili boję się iść dalej, bo co jeśli znów zajdę komuś drogę i niby przez przypadek namieszam w życiu...

1 komentarz:

  1. Sa jeszcze drogi boczne, objazdy, autosrady(ktorymi szybko mozna gdzies dojechac) nie ma jednej drogi zawsze jest alternetywa.

    OdpowiedzUsuń