środa, 28 lipca 2010

Inny świat...

Marzenia nie są po to by o nich myśleć ale przede wszystkim po to by je spełniać, jeśli nie te największe i najtrudniejsze do osiągnięcia to chociaż te mniejsze ale równie ciekawe. Oto spełniłem kolejne z moich marzeń i zakupiłem sobie gitarę basową. To w formie nagrody za ukończenie studiów. Piękna, czarna, czterostrunowa Yamaha RBX 170 pozwala mi teraz nie tylko delektować się muzyką płynącą z głośników ale też samemu tę muzykę tworzyć. Pozwala przenieść się w niedostępne dla wielu wymiary w których przepełnione głębokim basem pokoje sprawiają, że piękniej być nie może i, że tak właśnie mogło by wyglądać niebo gdzie obok pięknych kobiet i hektolitrów darmowego piwa muzyka dawała by największą przyjemność... Rozmarzyłem się, wracam więc do tego świata i proszę nie przeszkadzać... ;)  

sobota, 17 lipca 2010

Dobór naturalny...

Upał próbuje mnie wyprowadzić z równowagi, ale coś gnojkowi nie wychodzi, no i nie wyjdzie... Nie mogę spać, ale nie przez temperatury topiące asfalt, coraz trudniej jest mi zasnąć z samotnością. Boje się, bo jak zasnę z nią to razem z nią się obudzę rano i tak do wieczora i cała historia od nowa. Bo przychodzi w życiu człowieka taki okres, że boi się zasypiać i budzić się samemu. Trzeba sobie wtedy jakoś radzić. Mi od pewnego czasu pomaga szklaneczka Jacka Danielsa przed snem. Pozwala poukładać myśli i odpycha w dalszy plan myśl o kolejnej samotnej nocy zakończonej samotnym porankiem... Ewolucja chyba tego nie przemyślała, nie wzięła pod uwagę faktu, że człowiek nie jest w stanie sobie poradzić samemu a nie każdy ma szansę tak szybko znaleźć się w doborze naturalnym... Pozostaje czekać, być cierpliwym i nie popaść w jakiś nałóg mogący skutecznie zmniejszyć nasze szanse na pozytywny finał...

wtorek, 6 lipca 2010

Motywuj...

Siedzę na ławce a wokół mnie szare blokowisko
Wiele bym dał żeby na chwilę zmienić to wszystko
Czasem tak nie wiele trzeba by osiągnąć szczęście
Czasem brak mi motywacji, nie potrzeba nic więcej
Wokół sami pesymiści nie wierzą w me zwycięstwo
Z takimi ludźmi obok iść na przód nie jest lekko
Beata śpiewała kiedyś, że jestem żołnierzem
Czasem bardziej harcerzem jednak staram się zmężnieć
Raz na wozie a raz pod nim chociaż robię co mogę
Częściej jak z kulą u nogi muszę chodzić na piechotę
Myśli przelewam na papier tylko tam są serio wolne
Tylko  tam są w stanie przetrwać nawet gdy wywołasz wojnę
Szukam tej pieprzonej motywacji gdzie tylko się da
Znajduje tylko zwątpienie i to mnożone przez dwa
Ambicje postawione wysoko i chęci by je spełnić
Coś blokuje mnie od środka i nie wiem jak to zmienić

Dziś dzień jak co dzień minął mi kompletnie niezauważony
Chciałem zrobić coś dobrego lecz czas nieudolnie spieprzony
Rano pobudka i do pracy a tam czas wyjęty z życia
Wracając zakupiłem flaszkę i coś słodkiego do przepicia
Upadłem nisko już na tyle, że piję sam do lustra
Odbicie w nim zawsze wysłucha przecież mamy te same gusta
Znów ta gorycz w ustach i smak własnej porażki
A życie w każdej chwili wciąż tak samo z nas drwi
Niejeden już dawno wybrał inne wyjście i zamknął na klucz drzwi
Nie było braw ani werbli tylko pot krew i gorzkie łzy
Lecz mocno wierzę w to, że nadejdzie dzień zwycięstwa
Pokonam wrogów złamię bat wyrwę murom zęby krat
Wyprzedzę tych co z przodu chcą zmieniać mój świat
Taki mam plan i daj mi Boże siłę bym w życie go wprowadził
W chwilach niepewnych bądź blisko bym mógł się poradzić
Bym spojrzał na świat inaczej i niczego już nie stracił