niedziela, 27 czerwca 2010

Bałagan...

Im bardziej chce ten syf ułożyć w jakąś logiczną całość tym większe odnoszę wrażenie, że jest coraz gorzej. Albo to prawda albo ja mam zbyt wyidealizowane plany i chce być perfekcyjny. Ale takich ludzie przecież nie ma bo właśnie przez ślepe dązenie do ideałów stali się tym kim są czyli maszynami, robotami, marionetkami w rękach Boga. Ale taki mam charakter, wszędzie szukam ukrytych przesłań, drugiego dna i czytam między wierszami mając nadzieje, że znajdę tam wskazówkę jak żyć. Brakuj mi obiektywnej i konstruktywnej krytyki, osoby, która by mną wstrząsnęła i pokazała inny kierunek, może nie zawsze właściwy ale alternatywny dający nowe światło na różne sprawy. Wszystko co robimy ma jakiś cel, nic nie dzieje się ot tak, ważne by czerpać z tego pełnymi garściami i przede wszystkim być sobą bo żyje się raz i oby nie za krótko... ;)

wtorek, 22 czerwca 2010

What the fuck...

Udało się, obroniłem licencjata z politologii, czy dzięki temu jestem kimś lepszym ? Nie bo to nic a nic w moim życiu nie zmieni. Zakończył się jakiś kolejny etap, ode mnie zależy jak będzie wyglądał następny. Na to jednak przyjdzie odpowiednia pora. Tymczasem zamiast cieszyć się z ukończenia studiów zdarzył mi się gorszy dzień, jestem jednocześnie wkurzony i przybity, przepraszam ale nie będę o tym pisał na razie, jak poukładam ten bajzel w głowie to może wspomnę co i jak ale tymczasem muszę zostać z myślami sam na sam, stoczyć z nimi pojedynek i zacząć coś robić w pewnym kierunku... Koniec... 

niedziela, 20 czerwca 2010

Weekend

Weekend... Zaliczam do udanych, Nie chce mówić z jakiego powodu ale wierzcie, że był wyjątkowy. Za dwa dni bronię pracę licencjacką, każdy kto już to przechodził mówi, że nie ma szans, żeby nie zdać, jest to podobno formalność i tego się trzymam, nie przejmuje się tym aż tak bardzo jak by "wypadało". Weekend... Czasem dzieją się rzeczy których nigdy byśmy się nie spodziewali, rzeczy, o których nawet ciężko myśleć aż tu nagle okazują się faktem. Tak, jestem nastawiony bardziej pozytywnie niż zwykle, tak ma być bo ważny dzień przede mną, mimo, iż jest tylko "formalnością" chcę dać z siebie max, więcej niż zwykle i oczywiście zrobię to... Zwyczajowo jest tak, że piękne chwile trwają krótko, za krótko. Są przebłyskiem w naszej świadomości i zostawiają tam silny i widoczny znak. Trwając tak na prawdę kilka sekund są w stanie zostawić długie wspomnienia oddziałujące na nas przez długi okres czasu i za to należy je cenić. Życie jest chwilą wspomnienia i doświadczenia są wieczne więc zbierajmy i kolekcjonujmy je jak coś niespotykanego i niepowtarzalnego a nasze życie będzie bogatsze. Weekend... Tego długo nie zapomnę...  

wtorek, 8 czerwca 2010

Tak daleko...

Im lepiej się z kimś dogadujemy i rozumiemy tym zazwyczaj ta osoba jest daleko od nas i trudno o inną wymianę zdań niż np przez internet... I mimo, że mam kuzynkę z którą się świetnie dogaduje na przeróżne tematy to jednak żałuje, że Ty Anoli nie mieszkasz bliżej... Jak dotąd nie spotkałem osoby, która by mnie rozumiała tak jak Ty, myślała tak jak ja i patrzyła w tym samym kierunku... Dziękuje za to, że w ogóle jesteś i mam do kogo kierować te słowa... Mimo, że tak daleko to jednak tak blisko...

niedziela, 6 czerwca 2010

Miejsce ?

"Nie mogę znaleźć miejsca i czytam, szukam, pytam gubię się..."Gdziekolwiek nie postawię stopy, wiem, że to nie jest miejsce w którym mogę czuć się spokojnie i bezpiecznie. I szukam swego miejsca, swojego środowiska, kawałka ziemi na którym nikt nie będzie mi mówił co robić. Coraz bardziej jestem przekonany, że to nie moje miejsce i nie mój czas na ziemi. Nie rozumiem otoczenia a otoczenie nie rozumie mnie. Powinienem się dostosować? Niby czemu? Równie dobrze to oni powinni się dostosować do mnie. Tymczasem idę dalej, bo może tuż za rogiem, może jeszcze parę kroków i...

piątek, 4 czerwca 2010

Syndrom niemocy...

Najlepsze pomysły przychodzą do głowy gdy jest za późno by je zrealizować, w obliczu pewnych wydarzeń i zachowań zaczynam czuć dziwną niemoc i zakłopotanie, po wszystkim wiem, że był bym w stanie góry przenosić ale zazwyczaj jest już po fakcie. I plując sobie w twarz zastanawiam się co się ze mną dzieje. Ciekawe ile przez taki syndrom niemocy straciłem  już w życiu, jak wiele cennych chwil mi uciekło i ilu wartościowych ludzi przepuściłem niezauważenie. Im większą znam wartość straty tym mocniej żałuje tego czego nie zrobiłem, szukam recepty, zaczynam się gubić, otwieram kolejną butelkę...