wtorek, 22 czerwca 2010

What the fuck...

Udało się, obroniłem licencjata z politologii, czy dzięki temu jestem kimś lepszym ? Nie bo to nic a nic w moim życiu nie zmieni. Zakończył się jakiś kolejny etap, ode mnie zależy jak będzie wyglądał następny. Na to jednak przyjdzie odpowiednia pora. Tymczasem zamiast cieszyć się z ukończenia studiów zdarzył mi się gorszy dzień, jestem jednocześnie wkurzony i przybity, przepraszam ale nie będę o tym pisał na razie, jak poukładam ten bajzel w głowie to może wspomnę co i jak ale tymczasem muszę zostać z myślami sam na sam, stoczyć z nimi pojedynek i zacząć coś robić w pewnym kierunku... Koniec... 

1 komentarz:

  1. gratulacje jeszcze raz! moze to zabrzmi nieladnie ale ja lubie jak sobie w glowie ukladasz mysli, bo kiedy je spiszesz to moje oczy moga sie nacieszyc Twoimi slowami :) bedzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń