piątek, 4 czerwca 2010

Syndrom niemocy...

Najlepsze pomysły przychodzą do głowy gdy jest za późno by je zrealizować, w obliczu pewnych wydarzeń i zachowań zaczynam czuć dziwną niemoc i zakłopotanie, po wszystkim wiem, że był bym w stanie góry przenosić ale zazwyczaj jest już po fakcie. I plując sobie w twarz zastanawiam się co się ze mną dzieje. Ciekawe ile przez taki syndrom niemocy straciłem  już w życiu, jak wiele cennych chwil mi uciekło i ilu wartościowych ludzi przepuściłem niezauważenie. Im większą znam wartość straty tym mocniej żałuje tego czego nie zrobiłem, szukam recepty, zaczynam się gubić, otwieram kolejną butelkę...

1 komentarz:

  1. ej ej Ty mi w jakis alkoholizm nie wpadnij!! zawsze tak jest ze doceniasz dopiero to co straciles... ja gdybym nie byla taka jaka jestem poszlabym do szkoly aktorskiej bo zawsze mialam takie ciagoty ale ja sie balam ze nie wyjdzie i wolalam pojsc krotsza droga. Moze to wlasnie skracanie sobie drogi to przyczyna tego wszystkiego? hymmm....

    OdpowiedzUsuń